Mózg

Tak jak wspomniałam w ostatnim moim wywodzie, dziś napiszę o mózgu.

Obserwacje rozwoju dziecka, pozwalają stwierdzić, że systematyczna i właściwa terapia/stymulacja jest w stanie zapobiec wielu nieprawidłowościom w rozwoju poznawczym, który spowodowany jest zaburzeniami funkcjonowania określonych obszarów mózgu. Do pełnego zrozumienia tych mechanizmów potrzebne jest posiadanie wiedzy na temat budowy i zasad działania mózgu. Jest to dokładnie opisane w książce pt. „Wczesna interwencja terapeutyczna. Stymulacja rozwoju dziecka. Od noworodka do 6. roku życia.” J. Cieszyńska, M. Korendo.

Budowa mózgu tak pokrótce, małe przypomnienie z lekcji biologii 😉 Już widzę, jak 50 procent Czytelników przewraca oczami i scrolluje niżej 😉

Mózg zbudowany jest z neuronów. W mózgu jest około stu miliardów neuronów, posiadają one jeden akson oraz liczne dendryty – służą one do przewodzenia sygnałów nerwowych. Taka budowa komórek mózgowych pozwala na tworzenie niezliczonej liczby połączeń międzykomórkowych. Błony komórkowe neuronów oddzielone są od siebie synapsą. Synapsa to miejsce, w którym akson komunikuje się z inną komórką nerwową. Na powierzchni półkul mózgowych jest kora mózgowa, która jest charakterystycznie pofałdowana, pod nią mieści się pień mózgu (istota biała), jego komórki przesyłają informacje do komórek kory mózgowej (istoty szarej), gdzie są one opracowywane. W korze mózgowej każdej półkuli są cztery płaty – części mózgu oddzielone wgłębieniami: płat czołowy, ciemieniowy, skroniowy i potyliczny.

.

.

.

OK, Czytelniku, zwolnij, tu już napiszę same ciekawe rzeczy  mózgu 😉

Mózg noworodka jest niemal doskonale plastyczny, oznacza to, że każde dziecko rodzi się z mega dużą liczbą połączeń nerwowych, które nadal powstają, jednak jeszcze tylko przez pierwsze lata życia. Połączeń tych jest, aż nazbyt wiele. Dojrzewanie mózgu polega na eliminacji zbędnych połączeń i rozbudowaniu tych, które są używane. (Ale jak to, nieużywany narząd jednak zanika?! ; ) )

W pierwszych latach życia (zanim dziecko podejmie naukę w szkole), podczas dojrzewania mózgu, ustala się liczba połączeń nerwowych, która bezpośrednio przekłada się na inteligencję, pamięć, możliwość uczenia się każdego człowieka.

Zatem, żeby pomóc dziecku zachować potrzebne połączenia nerwowe, trzeba mu umożliwić używanie mózgu. Jak to zrobić? To bardzo proste:

– dziecko, któremu m.in. będziemy pokazywali obrazki w kontrastowych barwach, będzie rozwijało część mózgu odpowiedzialną za widzenie,

– dziecko, któremu dostarczymy bodźców dźwiękowych, np. m.in. dźwięk małego dzwoneczka, czy odgłosy różnych przedmiotów, będzie rozwijało część mózgu odpowiedzialną za słyszenie,

– dziecko, któremu będziemy czytać książki, rozwinie on połączenia odpowiedzialne za rozumienie i tworzenie tekstu oraz za gramatykę, znajomość słownictwa i umiejętność logicznego wypowiadania się,

– dziecko, które rozwiązuje zadania wymagające logicznego myślenia, rozwija część mózgu za nie odpowiedzialną.

Niestety, zależność ta działa w obie strony. Jeśli mózg nie jest stymulowany, to

 – dziecko, które nie słyszałoby żadnego dźwięku, stałoby się głuche. Mimo sprawnego narządu słuchu,

– dziecko wychowywane w ciemności, stałoby się niewidome,

– dziecko, przed którym nigdy nie postawiono by żadnych zadań, miałoby ogromne problemy z ich rozwiązaniem.

Łatwe prawda? W kolejnych wpisach zaproponuję ćwiczenia, które możemy wykonać z dziećmi, by rozwijać poszczególne ośrodki mózgu. Chcecie?

            Ktoś może powiedzieć, że przecież ludzki mózg może rozwijać się przez całe życie. Owszem, może. Jednak to pierwsze lata życia dziecka i stymulacja jego mózgu, decyduje o tym, jak szybko będzie on przyswajał wiedzę. Właściwie to od rodziców zależy, czy nauka dziecku będzie szła łatwo, czy trudno.

Pewnie niektórzy pukają się teraz w czoło, co ona wypisuje? Przecież, „dziecku nie powinno się zabierać dzieciństwa!” – to zdanie słyszę niemalże zewsząd. Na palcach jednej ręki, gdzie tam, na trzech palcach mogę policzyć znane mi osoby, które powiedziały, wiesz, masz rację, ma to sens, rób swoje. Szkoda, że wiedza rodzica na temat własnego dziecka najczęściej ogranicza się do czynności obsługowych:

– do podania papki ze słoika,

– przewinięcia zabrudzonego pampersa,

– kupieniu grająco – świecących zabawek, które w menu mają 68 zabaw edukacyjnych, w tym 35 w obcym języku i 59 innych funkcji,

– ubraniu dziecka (gł. niemowląt) nawet w domu na cebulkę, czytaj: body, rajstopy i to co uwielbiam 😉 welurowy dresik, piękne, sztywne kapcie, a i zapomniała o najważniejszym  – czapka, koniecznie taka na uszy,

– włączeniu rano telewizora, a wyłączaniu 30 minut po zaśnięciu.

Przykre? Wiem, ciężko się na to patrzy. Rodzicu, Twoje dziecko, Twój wybór.

Co do starszych dzieci, to oczywiście w kwestii pozalekcyjnej nudy rodzice zapisują je na wszystkie możliwe kółka pozalekcyjne, do szkoły językowej, karate/balet, a i lekcje tańca i jeszcze zumbę dla dzieci i …..(można wpisać, co tam jeszcze jest takiego ważnego).

A gdzie czas dla najważniejszych w tym okresie ludzi?  Czas dla mamy i taty, dla rodzeństwa (jeśli jest). Dzieciństwo to czas, w którym dzieci uczą się kochać i być kochanym. Nabywają umiejętności nauki i zabawy. Bez aktywnego udziału rodziców, bez prowadzenia ciekawych zajęć, dziecko nie opanuje tych wszystkich ważnych rzeczy. Żadne nawet najlepsze przedszkole, żłobek, niania czy zajęcia dodatkowe nie są w stanie tego zapewnić.

Niestety w naszych szkołach, nie uczą jak opiekować się dzieckiem, by wspierać jego rozwój, nie uczą tego również w szkołach rodzenia, a szkoda, taka fizyczna opieka nad dzieckiem to nie wszystko…

Dziecko jest małe tylko raz, dzieciństwo przemija z roku na rok, jeśli teraz nie okażesz mu zainteresowania, nie dasz mu poczucia bezpieczeństwa, nie zaczniesz z nim być, to już nigdy nie będzie na to czasu. I żebyś się drogi Rodzicu nie obudził za późno, kiedy Twoje dziecko rozpocznie edukację szkolną, a Ty otrzymasz do ręki diagnozę. To oczywiście taki skrajnie czarny scenariusz, w lepszym wypadku dziecko będzie siedziało nad czytanką i literowało, literowało iskładało i składało i tak, z 7-8-13  razy pomęczy tekst, aż nauczy się na pamięć, ot wtedy to czyta, nawet jak książka do góry nogami leży – miałam taki przypadek w pracy :/ zapytasz, o czym ta czytanka, a ono ni w ząb.

Chodzi mi o to, że wiem, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, że się stara, jak tylko może. Jednak nastał czas, że rodzice są super łatwym łupem dla producentów, szczególnie producentów zabawek. W sklepach z zabawkami dla niemowląt i małych dzieci ostatnio są same edukacyjne zabawki, które edukacyjne są niestety w większości tylko z nazwy. Na każdym kartoniku jest napisane: stymuluje, rozwija, edukuje.

Nie tylko o zabawki tu chodzi, a o to, że współczesny Rodzic zamiast BYĆ – DAJE, wynagradza, kupuje prezenciki. Bliska relacja z drugim człowiekiem jest najważniejszym czynnikiem warunkującym prawidłowy rozwój dziecka. Dobra relacja dziecka z Tobą jest fundamentem, na którym tworzy się i rozwija potencjał dziecka.

Ok, troszkę zeszłam z tematu, mam nadzieję, że nie macie mi za złe.

Uważam, iż należy stymulować rozwój dziecka, nawet tego zupełnie zdrowego (nieposiadającego żadnych dysfunkcji), by polepszyć mu jakość życia, by sprawniej szła mu nauka, by czerpał przyjemność z poznawania świata.

Co o tym sądzisz?

Jaka opcja jest Twoim zdaniem lepsza?

Wspierać czy zostawić samemu sobie?

Artykuł ten powstał na podstawie treści zwartych w poniższych publikacjach oraz własnej obserwacji, praktyki i  notatek z czasów studenckich:

Cieszyńska J., Korendo M., Wczesna interwencja terapeutyczna. Stymulacja rozwoju dziecka. Od noworodka do 6. roku życia., Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 2015.

Minge N., Minge K., Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? Wspólne gry i zabawy, dzięki którym rozwiniesz jego zdolności, Samo Sedno, warszawa 2011.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *